Wiosna to najpiękniejsza pora roku dla ogrodników … jeśli… deszcz pada umiarkowanie, nie dokuczają nocne przymrozki czy też nie przeżywamy zmasowanego ataku ślimaków na nasz ogród. Walka z tymi mięczakami może mieć różne formy – bardziej i mniej naturalne. Naszymi wielkimi sprzymierzeńcami w zmniejszaniu ich populacji są ptaki, ropuchy, żaby czy jeże. One ślimaki uwielbiają… jeść! Natomiast człowiek ogrodowych brzuchonogów raczej kulinarnie nie docenia, więc są mu do szczęścia zupełnie niepotrzebne. Niestety często jest ich w naszym ogrodzie po prostu za dużo.

Co robić?!

Mimo wszystko nie zabijać! Zbierać! I wypuszczać z daaaala od naszych sałat i funkii.
Natomiast dla tych niewyzbieranych przygotowujemy pułapki zwabiające. Czasami wystarczy pozostawić w odpowiednim miejscu na 2-3 dni powyrywane chwasty, aby ta różnorodność smakowa i klimatyczna przyciągnęła ogrodowych żarłoków. Możemy również stworzyć osobliwą martwą naturę z naturalnych odpadów takich jak deski, korzenie, gałęzie, kamienie, ścięta trawa itp. i poczekać aż ślimaki wprowadzą się do tak urządzonego „domku”. Jeśli będzie tam dodatkowo wilgotno i ciemno to uda nam się z pewnością zebrać ich sporo.
Skuteczne mogą być również przynęty warzywne – mięczaki nie powinny pogardzić rozdrobnioną marchewką, burakiem czy jabłkiem. Dyskusyjne są pułapki piwne – plastikowe lub szklane pojemniki wkopane w ziemię i wypełnione do połowy piwem. Zwabione zapachem szkodniki wpadają do piwa i już nie mogą się wydostać. Z doświadczeń ogrodników wynika jednak, że trafić odpowiednim piwem w gust ślimaków łatwo nie jest. Podobno pils absolutnie się nie sprawdza! 🙂 Inni twierdzą, że najbardziej odstraszające jest spryskanie roślin rozcieńczoną kawą – podobno działa cuda!

Nigdy nie zdołamy wyprosić wszystkich pomrowików z ogrodu. Kolejnym krokiem może być zabezpieczenie naszych roślin przed inwazją. Sadzimy w ich pobliżu inne rośliny, których zapachu mięczaki nie znoszą. Lista jest długa – to m.in. floksy, orliki, krwawniki, macierzanka, majeranek, mydlnica lekarska, szałwia i czosnek. Podejście „na rozpaczliwca” to obsypanie naszej ulubionej liściowej rabatki dookoła przyprawą granulowanego czosnku! A jeśli bariery zapachowe nie odstraszą, to możemy spreparować „przeszkody nie do przebycia” i tutaj nasza wyobraźnia może być nieograniczona… Od zwykłej, rozsypanej kory sosnowej, przez igliwie, trociny, po pokruszone skorupki od jajek. Może kilku wyczynowcom uda się to przeskoczyć, ale bariera z pewnością mocno ograniczy ilość wrogów.

I jeszcze parę rad, które mogą pomóc. Ślimaki lubią wilgoć – nie twórzmy im zatem idealnych warunków do bytowania na naszych roślinkach – jeśli to możliwe podlewajmy ogród rano a nie wieczorem!
Wysoka, wilgotna trawa to idealna kryjówka dla ślimaka – często ją kosząc denerwujemy je na tyle, że szukają spokojniejszego miejsca.
A jeśli nadal ślimaków jest coraz więcej i więcej!? … bo taki mamy klimat… wilgotny tego roku… to pozostają nam preparaty chemiczne, których duży wybór mamy w każdym ogrodniczym sklepie.
Życzę pięknych, niepogryzionych roślin!
Powodzenia!